- Już?! Już?!- Zacząłem wrzeszczeć przerażony. Nie wiedziałem co robić. Wziąłem ją na plecy i pobiegliśmy do Rafikiego. Jej rodzice pobiegli za nami. Kiedy byliśmy już przy jego drzewie zawołałem:
- Rafiki Vitani rodzi!
- Jak się czujesz kochanie?
Vitani?
Vitani?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz