Jakiś czas później...
Przyszedł termin i zaczęło się. Był ranek jako jedyna leżałam na lwiej skale reszta już była na polowaniu.
-Aaaaaa!-zakrzyczałam.
Po chwili przybiegł Kovu.
-Kiara co się dzieję?!-zapytał przestraszony.
-To już leć po Rafikiego!
-Ok już!-był chyba ze stresowany bo prawie spadł a lwiej skały.
Po chwili oboje już byli a, ja w łapach miałam cztery małe lwiątka.
Rafiki wziął je na ręce i zaprezentował zwierzętom z lwiej ziemi ale, wyglądało to zabawnie:
Więc podpowiedzieliśmy pawianowi by prezentował ich dwójkami.
Najpierw pokazał: Tandi i Sora. A później Sarani i Muru.
Kovu?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz